Czy w dobie nowoczesnego ratownictwa małe, lokalne jednostki OSP to przeżytek, czy może fundament naszego bezpieczeństwa narodowego? W obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej i nowych zagrożeń głos w dyskusji zabiera st. bryg. w st. spocz. Piotr P. Bielicki. Dzieląc się refleksją nad 65-letnią służbą, autor analizuje historię, etos oraz przyszłość „małych ojczyzn”, ostrzegając przed pochopną likwidacją strażackich posterunków na peryferiach kraju.

Doświadczenie budowane przez pokolenia

Toczymy rozmowy na temat istnienia, a właściwie samej istoty pożarnictwa ochotniczego. Zachęcony do zabrania głosu czynię to od dłuższego czasu, prezentując swoje stanowisko w niemal wszystkich numerach wydawnictwa  ZG ZOSP RP zatytułowanego „Florian 2050” (tomy 2–8 pod red. Mariana Zalewskiego). Moja legitymacja do tego płynie z 65-letniej służby – w tym 32 lata pracy zawodowej. Ochotnikiem pozostaję nadal, choć z uwagi na wiek w ograniczonym zakresie. Zawodowo przeszedłem drogę od szeregowca do starszego oficera; społecznie – od członka OSP po kierowanie strukturami miejskimi i powiatowymi Związku; młodzieżowo zaś – od zastępowego w harcerskich drużynach pożarniczych, poprzez funkcję komendanta szczepu, aż po kierowanie inspektoratami pożarniczymi w Komendach Chorągwi ZHP. Jeśli brakuje mi czasem współczesnej wiedzy, to z pewnością pozostaje ogromne doświadczenie.

Mała jednostka – wielkie koszty czy wielka wartość?

Wielu druhów zabierających głos porusza aspekt finansowy, który towarzyszy problemom technicznym (wyposażenie, ochrona osobista, szkolenia, utrzymanie strażnic) oraz organizacyjnym. Pojawiają się pytania: czy w ogóle potrzebne są straże w małych miejscowościach, skoro ich utrzymanie tak dużo kosztuje? Czy możliwe jest łączenie mało żywotnych OSP z sąsiednimi, prężniejszymi jednostkami? Prawo pozwala na wszystko, co nie godzi w dobro społeczne i indywidualne. Podstaw do takich rozwiązań można dopatrzeć się w aktach prawnych dotyczących ochrony przeciwpożarowej, a także – co ważne – obronności kraju. Nie jest to powiedziane wprost, ale można to wyczytać między wierszami.

Pierwszy ratownik na linii frontu

Szczególnie istotna jest wielorakość zagrożeń masowych, kryzysowych i militarnych, którym ktoś musi stawić czoła. Kto, jeśli nie my! Doskonale oceniamy akcję „Pierwszy Ratownik” – dlaczego więc nie miałby nim być strażak z małej miejscowości? Ze względu na sytuację geopolityczną przygotowujemy się do powszechnej samoobrony. Robiąc rachunek gotowości, zauważmy, że nawet skromna grupka ludzi w niedużej wsi może przyjąć na siebie ciężar sąsiedzkiej pomocy ratowniczej.

Wyposażenie takiej grupy nie musiałoby być rozbudowane. Wystarczyłby podstawowy zestaw ratownictwa medycznego i gaśniczego (motopompa, węże, armatura wodna) oraz sprzęt wspierający infrastrukturę (agregaty prądotwórcze, środki łączności). Taki „punkt podręcznego wyposażenia” mógłby służyć kilku gospodarstwom. Grupa taka nie potrzebowałaby obszernej strażnicy – mogłaby działać nie jako samodzielna OSP, lecz jako pododdział większej jednostki. W ten sposób stworzylibyśmy gęstą sieć posterunków terenowych. W razie wystąpienia kilku równoległych zagrożeń o dużej skali peryferyjne miejscowości będą musiały radzić sobie same.

Lekcja historii: Planowanie sieci straży

Warto spojrzeć na historię. Interesujący jest rok 1952, kiedy to Zarządzeniem ministra gospodarki komunalnej przyjęto planowy rozwój sieci straży. Stosownie do liczby mieszkańców tworzono OSP o określonym wyposażeniu i etacie:

Tabela: Normy tworzenia jednostek OSP w 1952 r.

Miejscowości (liczba mieszkańców) Typ straży Norma wyposażenia Etat osobowy
300–500 Kr 1 wóz konny, 1 sikawka ręczna 24
501–2000 Km 2 wozy konne, 1 motopompa, 1 sikawka 36
2001–5000 S1 1 samochód, 1 wóz konny, 1 motopompa, 1 sikawka 43
5001–10 000 S2 2 samochody, 2 motopompy 43
10 001–20 000 S3 3 samochody, 3 motopompy 43

Źródło: Zarządzenie ministra gospodarki komunalnej z  15 grudnia 1952 r. (MP z 1953 r. Nr A-42 poz. 506).

W miejscowościach liczących do 300 mieszkańców – jeżeli w promieniu 3 km nie było innej jednostki straży – organizowano straż typu Kr. Plan rozmieszczenia sieci straży był o tyle istotny, że stanowił podstawę do opracowania planów potrzeb: zaopatrzenia w sprzęt, budowy strażnic, a także szkolenia.

Tabela. Terenowe OSP wg wyposażenia

Rok Liczba OSP ogółem OSP posiadające OSP bez sprzętu motorowego (w tym Pc)
Samochody Tylko motopompy
Liczba % Liczba % Liczba
1959 17 111 2764 16,2 8676 50,7 5671
1963 19 506 3185 16,3 8807 45,2 7514
1966 22 072 4010 18,2 10 986 49,8 7076
1970 21 766 4998 23,0 14 579 66,9 2189
1974 20 258 6352 31,4 11 780 58 2162
1975 19 875 6683 33,6 11 325 57,0 1876

Za: Stanisław Kuta. Ochotnicze Straże Pożarne w Polsce 1944–1975,  s.114.

W kwestii zastąpienia słabej jednostki oddziałem prężniejszej straży nie widzę przeszkód. Garstka ludzi gotowych do poświęceń zawsze znajdzie pole do działania, nawet jeśli straci część samodzielności. Wiele zależy tu od współpracy między zarządem gminy a OSP. Negatywnym przykładem jest sytuacja w Janowie Podlaskim, gdzie zasłużonej jednostce nakazuje się opuszczenie strażnicy budowanej wspólnymi siłami. To niezrozumiałe, by w czasie, gdy myślimy o obronności, pozbawiać strażaków środków działania i bazy.

Między romantyzmem a pragmatyką służby

Tu pojawia się druga strona medalu – etos służby. Osobiście prezentuję postawę romantyczną, co nie zawsze sprzyja racjonalizacji. Pieniądze często dzielą ludzi. Pamiętam zgrzyty, gdy gminy zaczęły płacić kierowcom OSP czy gratyfikować komendantów gminnych. Z romantycznego punktu widzenia pieniądze psują etos, ale czasy się zmieniły. Istnieje jednak pokusa wykorzystywania gratyfikacji przez osoby mało aktywne, ale mające „odpowiednich znajomych”. To bywa zarodkiem niesnasek wewnątrz jednostek.

Obecnie zabiegamy o ujęcie nas w ustawie o Karcie Rodziny Mundurowej. Pojawiają się głosy powątpiewania – do którego resortu nas przypisać? Niektórzy internauci zauważają, że z organizacji non-profit stajemy się roszczeniowi. Czy to wyjdzie służbie na korzyść? Byłoby jednak sprawiedliwe, gdyby postanowienia Karty dotyczyły także strażaków ochotników.

„Małe ojczyzny”: Fundament tożsamości

Dla wielu z nas bliska jest „mała ojczyzna”. Patriotyzm lokalny to poczucie współgospodarowania własnym skrawkiem ziemi, a OSP wpisuje się w to idealnie. To specyficzna forma pracy społecznej – strażacy często sami wypracowują środki na sprzęt, budują strażnice, domy kultury czy zbiorniki wodne. To także działalność kulturotwórcza: orkiestry, zespoły, integracja. Zastanawiam się, czy ten szeroki zakres zadań będą chcieli realizować ci, którzy zaczną otrzymywać „wynagrodzenie za pracę”, zamiast działać społecznie.

Podsumowując: niezależnie od przyjętych kierunków, nie wolno zabijać „małych ojczyzn” ani odbierać im lokalnych patriotów. Nie można wygaszać tradycji, solidarności i społecznej aktywności obywatelskiej.

St. bryg. w st. spocz. mgr Piotr P. Bielicki był zastępcą komendanta Szkoły Aspirantów w Krakowie i komendanta woj. PSP w Wałbrzychu; członek OSP Kościan

Strażak nr 2 /2026 r.

Zapraszamy do zamawiania prenumeraty.
Odwiedź nas na: www.facebook.com/magazyn.strazak